Connect with us

Publicystyka filmowa

TONY STARK. Kiedyś ekscentryczny playboy, a dzisiaj?

TONY STARK to historia ekscentrycznego playboya, który przeszedł z mroków przeszłości do roli superbohatera, zmieniając świat na zawsze.

Published

on

ROBERT DOWNEY JR. rozmawiał z Marvelem w sprawie innej roli, zanim zagrał Iron Mana w MCU

Poniższy artykuł pojawił się po raz pierwszy w nowojorskim Daily Bugle i udostępniony został dzięki niezwykłej uprzejmości wspaniałego J. Jonaha Jamesona.

Advertisement

„Prawda jest taka, że jestem Iron Manem”

Dziesięć lat po tym, jak przytoczone powyżej słowa po raz pierwszy zszokowały opinię publiczną, ma się wrażenie, że ustanowiły one początek zupełnie nowej ery. Przed przełomową konferencją prasową (zdjęcie powyżej) Anthony Edward Stark był wszak „jedynie” prezesem Stark Industries, od czasu, gdy w grudniu 1991 roku jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym na Long Island. W 2008 stał się superbohaterem, otwierając nowy rozdział w życiu swoim i obywateli całego świata.

Tony w pracowni swojego ojca

Misja Tony’ego Starka rozpoczęła się nieco wcześniej, w afgańskiej jaskini, gdzie więziony przez międzynarodową agencję terrorystyczną Dziesięć Pierścieni spawał kolejne elementy prototypu swojej zbroi. Jego inteligencja, spryt i niezwykłe umiejętności – wykazywane już od najmłodszych lat – stały się dla niego przepustką na wolność.

Byli tacy, którzy przestali wierzyć, że spadkobierca Howarda Starka wróci do Nowego Jorku żywy. Nic bardziej mylnego – po trzech miesiącach Tony ponownie wkroczył na scenę, w dodatku z miejsca zmieniając politykę własnej firmy i rezygnując z produkcji broni, głównego źródła dochodu Stark Industries. 

Advertisement

Wyjawienie ukrytej tożsamości zbiegło się w czasie ze śmiercią Obadiah Stane’a – do czasu wycieku tajnych danych dawnej agencji S.H.I.E.L.D. przedstawianej jako „zaginięcie” – i zakończyło profil działalności utrzymywany od założenia firmy przez Howarda Starka w końcówce lat 30. XX wieku. Znajomości zawarte przez ojca Starka podczas drugiej wojny światowej odbiły się na samym Tonym. Z jednej strony trudno dziwić się Howardowi, że nie przestawał rozpamiętywać swych przygód z Kapitanem Ameryką, z drugiej można zrozumieć także samego Tony’ego, który od własnego ojca usłyszał więcej ciepłych słów o narodowym bohaterze niż o sobie samym.

Działalność Howarda Starka jak bumerang wracała do Tony’ego jeszcze przy kilku innych okazjach. Niektórzy nowojorczycy nadal mają w pamięci choćby Stark Expo z 2010 roku, podczas którego Iron Man z powodzeniem zmierzył się z Ivanem Vanko, synem Antona – dawnego wspólnika Howarda i współtwórcy reaktora łukowego. Ten cud techniki został zresztą udoskonalony przez Tony’ego, najpierw służąc mu jako źródło zasilania jego zbroi, a później wieży zbudowanej nad Grand Central w 2012 roku.

Advertisement

Stark Expo, 2010

Przywołany rok jest jednym z tych, które szczególnie mocno wstrząsnęły naszym miastem. 4 maja 2012, dzień Incydentu i jednocześnie ostateczny dowód, że nie jesteśmy sami we wszechświecie. Inwazja na Nowy Jork była wydarzeniem fatalnym w skutkach – ogromne straty w ludziach i przerażająco kosztowna naprawa zniszczeń wyrządzonych podczas intensywnych walk odczuwalne są w różnej formie do tej pory, zaś pozostawiona na polu bitwy kosmiczna technologia jest nie mniej niebezpieczna w rękach ludzi. Przyznajmy – wszystko to mogłoby się skończyć jeszcze gorzej, gdyby nie heroiczny czyn Tony’ego Starka.

To on uratował miasto od całkowitego zniszczenia, ryzykując własne życie. Bohaterstwo, które stało się częścią jego życia cztery lata wcześniej, weszło w tamtym momencie na najwyższy dotychczas poziom. Ekscentryczny playboy, jakiego znaliśmy przed 2008 rokiem, na naszych oczach pokazał, ile jest tak naprawdę wart.

Bitwa o Nowy Jork była jednocześnie pierwszym zetknięciem się obywateli z grupą bohaterów nazwanych Avengers, wśród których wymienić można między innymi Steve’a Rogersa – tego samego Kapitana Amerykę, z którym przyjaźnił się Howard Stark, odmrożonego po wielu latach hibernacji. Co musiał czuć Tony Stark, stając oko w oko z żywą legendą – tym, który w krótkim czasie zyskał większe uznanie jego ojca niż on kiedykolwiek? Czy heroicznym, niemalże samobójczym czynem z 2012 roku chciał udowodnić sobie i światu, że on też mógłby zasłużyć na szacunek starszego ze Starków?

Advertisement

Nowy Jork podnosił się z gruzu, a szum wokół Tony’ego Starka, niegdyś przecież bezustanny, jakby nieco przygasł. Zarządzanie Stark Industries spadło już wcześniej na Pepper Potts, dawniej asystentkę miliardera, a jednocześnie jego życiową partnerkę (w tym momencie para jest już po publicznych zaręczynach!). Głośniej o Starku zrobiło się znowu w 2013, kiedy jego nowoczesna rezydencja w Malibu uległa całkowitemu zniszczeniu na skutek ataku terrorystycznego. Złośliwi upatrują w tym winy samego Tony’ego, jako że – przypomnijmy – wprost podał mediom adres, pod którym można go szukać.

Czy to świadectwo załamania psychicznego, jakiego doświadczył po nowojorskiej bitwie? Chęć zrewanżowania się za krzywdę wyrządzoną przez terrorystów Happy’emu Hoganowi, który przez wiele lat pełnił funkcję ochroniarza Starka, nawiązując z nim jednocześnie więzi przyjacielskie? Może mieszanka obu tych czynników?

Advertisement

Stark nigdy nie odpowiedział na to pytanie osobiście. W latach 2013-2015 nieszczególnie łatwo było zauważyć Iron Mana szybującego po niebie – uwaga ludzi skupiła się na poczynaniach innych superbohaterów, które wzbudzały zresztą coraz większe niezadowolenie i zaniepokojenie. Jakby tego było mało, to właśnie w tamtym czasie światło dzienne ujrzały tajne akta agencji S.H.I.E.L.D. Rosła liczba zniszczeń i ofiar, dzieląc powoli społeczeństwo na tych, którzy w działalności superbohaterów widzieli zbawienie i tych kojarzącym ją wyłącznie z destrukcją (mieszkańcy Londynu i Waszyngtonu mogliby mieć na ten temat coś do powiedzenia).

Iron Man w Johannesburgu. Zdjęcie nadesłane

Rosły też rozterki samego Tony’ego, który być może nie powróciłby na superbohaterską scenę, gdyby nie potrzeba ponownego zjednoczenia się Avengers w 2015 roku, kolejnym przełomowym dla świata i samego Starka. Obywatele Johannesburga zapewne do teraz drżą na myśl o kilkunastominutowym pojedynku Iron Mana z rozwścieczonym do granic Hulkiem, który zaowocował zrównaniem z ziemią kolejnych kilku budynków i przede wszystkim rzucił się jeszcze większym cieniem na reputacji superbohaterów oraz, jestem pewny, głębiej podkopał morale Starka.

Eskalacja tego dramatu nastąpiła niedługo później w europejskiej Sokovii, gdzie rozegrała się słynna bitwa zakończona uniesieniem miasta w powietrze i, niestety, śmiercią kolejnych obywateli. Oczywiście, Iron Man uczestniczył w ewakuacji cywili i przyczynił się do uratowania wielu istnień, ale pytanie nasuwa się samo: czy tej sytuacji nie dało się uniknąć, nie tworząc Ultrona, sztucznej inteligencji chcącej zniszczyć ludzki gatunek? Ile razy Tony Stark myślał później, że wszystko to, co zdarzyło się w Europie, mogło nastąpić z jego winy? Czy to jest właśnie cena superbohaterstwa?

Advertisement

Pytanie to Stark musiał zadać sobie niejednokrotnie dwa lata temu, gdy na skutek działań Avengers uchwalono porozumienie, wedle którego superbohaterska działalność miałaby być kontrolowana przez ONZ. Rządowy projekt poniekąd ściągnął Tony’ego z (kolejnej) emerytury i nakazał zmierzyć się z własnym sumieniem – twórca Ultrona i osoba pośrednio odpowiedzialna za zniszczenie Sokovii nie mogła przecież odmówić podpisania takiego dokumentu. Mediom nie było dane zajrzeć za kulisy negocjacji samych Avengers, ale wiadomym jest, że ideologicznym przeciwnikiem Starka stał się idol jego ojca – Steve Rogers.

Dla Tony’ego konflikt ten z pewnością miał podwójne dno, bo oto nie dość, że mierzył z Rogersem własne przekonania, to dodatkowo stanął naprzeciw temu, który postawił poprzeczkę zbyt wysoko, by Howard mógł później docenić Tony’ego.

Advertisement

Stark i jego matka, Maria, 1991. Według symulacji samego Tony’ego

Pamiętamy tragedię w Wiedniu, która przerwała pokojową ratyfikację porozumienia i zaskutkowała śmiercią ówczesnego króla Wakandy. Nie zapominamy, że Kapitan Ameryka z narodowego bohatera stał się właściwie wrogiem publicznym. Świat superbohaterów stoi w tym momencie w bardzo trudnym punkcie – droga rozpoczęta przez Starka w 2008 roku trafiła na ślepy zaułek, a w pamięci mamy nie momenty triumfu, a porażki. Tony’ego częściej widzimy bez zbroi, choć zdarza się jeszcze, że wyruszy do akcji, by wspomóc swoich rodaków (widziano go razem ze Spider-Manem podczas katastrofy promu na Staten Island, gdzie z pewnością uratował co najmniej kilka istnień, w przeciwieństwie do niebezpiecznego pajęczaka!).

Sam Tony stroni od wypowiadania się na temat własnej kondycji psychicznej. Analizując wszystko, co wydarzyło się od 2008 roku, można jedynie przypuszczać, że niewiele zostało z ekscentrycznego, samozwańczego playboya, któremu zdarzało się przesadzać z alkoholem. Komentarza na ten temat odmówił James Rhodes, zasłużony żołnierz i przyjaciel Tony’ego Starka, w tej chwili wspomagający się technologią pozwalającą mu chodzić po odniesieniu obrażeń podczas bliżej nieokreślonej bitwy.

Czy Tony uporał się już z własną przeszłością? Dojrzał? Zrozumiał, że wraz z pierwszym wejściem w zbroję wziął na siebie ogromną odpowiedzialność? Być może jeszcze zechce uchylić Daily Bugle rąbka tajemnicy. Czas pokaże, co przyniosą nam kolejne lata ery superbohaterów. Miejmy nadzieję, że to koniec zniszczeń fizycznych i psychicznych. Przecież nikt nie przyleci na Ziemię, żeby nas całkowicie unicestwić. Zupełnie niedorzeczna myśl.

Advertisement

Peter David, Daily Bugle

Advertisement

Elblążanin. Docenia zarówno kino nieme, jak i współczesne blockbustery oparte na komiksach. Kocha trylogię "Before" Richarda Linklatera. Syci się nostalgią, lubi fotografować. Prywatnie mąż i ojciec, który z niemałą przyjemnością wprowadza swojego syna w świat popkultury.

Advertisement
Kliknij, żeby skomentować

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *